Książki

Geny to za mało, by mówić, że jest się ojcem. Prawdziwe rodzicielstwo zaczyna się w sercu.

Zapowiedź

Jak adoptowałem Antona

Wychowanie dziecka to wyzwanie, na które nie wszyscy są gotowi. Amerykanin Robert Klose potrafi mu sprostać.

Od kilku lat opiekuje się pochodzącym z Rosji Aloszą, a kiedy chłopak dorasta, Robert postanawia adoptować jeszcze jednego syna. Tym razem chce przyjąć pod swój dach dziecko z Ukrainy.

Po dokonaniu formalności, niekiedy graniczących z absurdem, Robert wyrusza w podróż. Na miejscu sytuacja przybiera jednak nieoczekiwany obrót i Klose musi stawić czoła biurokratycznej machinie. W trakcie tych zmagań nawiązuje jednak głęboką więź z Antonem, chłopcem, któremu pragnie ofiarować szczęśliwy dom. Nie wie jeszcze, jak wiele przeszkód stanie na jego drodze i ile determinacji będzie musiał wykazać, by spełnić to marzenie…

Jak adoptowałem Antona to poruszająca, pełna humoru opowieść z życia autora. Historia, która rozgrywa się w cieniu ataków z 11 września, pokazuje świat bez ubarwień, a jednocześnie niesie nadzieję przyszłym rodzicom – nie tylko adopcyjnym.

Wersja angielskojęzyczna

Trigger Warning

We wnętrzach tej uczelni należy zachować ostrożność…

Tymoteusz Tarnaszewski, wiodący szczęśliwe życie jako profesor biologii na małym college’u Skowhegan w amerykańskim stanie Maine, trafia nagle na nieznane terytorium. Pewien incydent w trakcie wykładu jednego z jego kolegów skłania administrację uczelni do wydania nakazu zamieszczania we wszystkich programach wykładów ostrzeżeń, że „mogą one zawierać niepokojące treści”.

Tarnaszewski odmawia podporządkowania się temu nakazowi, gdyż uważa, że wpłynie to negatywnie na treść jego wykładów. Gdy jeden z jego studentów składa skargę na coś, co Tarnaszewski powiedział w trakcie zajęć z genetyki, decyzja administracji uczelni jest szybka: Tarnaszewski za niesubordynację zostanie zwolniony z końcem semestru.

Co może uczynić Tarnaszewski, jeśli w ogóle coś może, aby uratować swoje stanowisko? Co zrobi, gdy dowie się, że jego przełożeni wiedzą od samego początku, że student, który złożył na niego skargę, jest w rzeczywistości zagrożeniem dla uczelni?

Wersja angielskojęzyczna

Adopting Alyosha

Chociaż samotne kobiety mogą od dawna adoptować dzieci, adopcja przez nieżonatych mężczyzn pozostaje w kulturze zachodniej niezwykłym doświadczeniem. Jednak Robert Klose tak bardzo pragnął syna, że – aby zrealizować swój cel – stawił czoła przeciwnościom i pokonał bariery, które wydawały się nie do pokonania. W tej osobistej, intymnej relacji opisuje szczegółowo historię jego dążeń do posiadania syna.

W ciągu trzech lat, które zajęło mu przejście przez labirynt adopcji, Robert Klose na każdym kroku napotykał opór i ślepe zaułki. Ostatecznie przypadek zaprowadził go do Rosji, gdzie w moskiewskim sierocińcu znalazł syna swoich marzeń – rosyjskiego chłopca o imieniu Alosza.

Kiedy przybywa do Rosji, zakłada, że adopcja będzie jedynie kwestią przestrzegania sztampowych procedur. Zamiast tego jego trudności dopiero się zaczynają. Chociaż spotyka życzliwych i hojnych Rosjan, system opieki społecznej w Moskwie okazuje się chaotyczny i dziwaczny. Jego usilne starania przynoszą jednak efekt lepszy, niż kiedykolwiek mógł się spodziewać – staje twarzą w twarz z małym chłopcem, który zmienia jego życie na zawsze.

Wersja angielskojęzyczna

The Three-Legged Woman

Napisany z humorem zbiór lekkich opowieści o doświadczeniach i przemyśleniach autora zdobytych w trakcie jego nauczania na uczelniach amerykańskich. Wśród studentów miał on wiele niekonwencjonalnych osób, między innymi samotnych rodziców, weteranów, bezdomnych, ludzi po traumatycznych przeżyciach, więźniów, a nawet mordercę (który poza tym był „bardzo miłą osobą”).

Robert Klose z równą dozą troski i ironii opisuje tych, którzy byli całkowicie nieprzygotowani do nauki na wyższej uczelni, ich często niewystarczającą umiejętność porozumiewania się, jak i tych, którzy z łatwością chwytają się zjawisk paranormalnych (trójnożnej kobiety) i jednocześnie wyrażają sceptycyzm wobec głównego nurtu nauki. Zastanawia się nad zjawiskiem upadku czytania dla przyjemności i ubolewa nad traktowaniem poczty elektronicznej jako godnego pochwały substytutu tradycyjnych listów. Szczegółowo pisze o tym, co działa w edukacji i o tym, co zawodzi. Opowiada historie o zaskakujących, absurdalnych zachowaniach studentów, takich jak wybuch jednego z nich po dyskusji o ewolucji: „Za to, czego pan dzisiaj nauczał, będzie pan potępiony i skazany na wieczne ognie piekielne!”.

Łącząc refleksję z dużą ilością humoru, opowieści Roberta Klose dowodzą, że nauczanie – „niedoskonałe zajęcie” – pozostaje „zawodem specjalnym”.

Wersja angielskojęzyczna

Life on Mars

“Życie na Marsie” to satyryczne spojrzenie na spór: ewolucja versus inteligentny projekt. Zasadnicze przesłanie powieści jest następujące: co jeśli zwolennicy inteligentnego projektu mają rację, a ewolucjoniści się mylą?

Co jeśli wyższa inteligencja rzeczywiście zainicjowała proces kreacji, ale inteligentną istotą nie był Bóg, lecz obca rasa, która miliony lat temu stworzyła na Ziemi ogród botaniczny, a kiedy na nią powróciła, znalazła ją zanieczyszczoną ludźmi?

W ramach przygotowań do uzdrowienia sytuacji mającego na celu naprawienie błędu, obca rasa wyznacza człowieka, który ma działać jako ostatni biograf Ziemi, aby dostarczyć dowodu na to, że ludzie po prostu muszą odejść.

Wersja angielskojęzyczna

Long Live Grover Cleveland

College im. Grovera Clevelanda podupada. Stanowi to zbyt duży szok dla założyciela i prezydenta tej uczelni – Cyrusa Clevelanda (potomka prezydenta Stanów Zjednoczonych Grovera Clevelanda). Zaczyna on podupadać na zdrowiu i umierać wraz ze swoją szkołą.

W ostatniej próbie ratowania ukochanej szkoły przekazuje college swojemu bratankowi – Marcusowi Clevelandowi -sprzedawcy używanych samochodów w New Jersey. Ten jednak nigdy nie studiował, a tym bardziej nie ma doświadczenia w zarządzaniu placówką edukacyjną.

Marcus przybywa na uczelnię, aby zorientować się, co może zrobić, aby sprostać oczekiwaniom wujka i uratować sytuację. Stara się stawić czoła nadchodzącej katastrofie z radością, niepoprawnie pogodnym nastawieniem i ogromną naiwnością. Jest jednak całkowicie nieprzygotowany na splot morderczych rywalizacji, niezadowolonej kadry uczelni i nieprzewidzianych wydarzeń, które zagrażają wywróceniem do góry nogami wszelkich jego wysiłków, aby uratować szkołę przed groźbą upadku.

Wersja angielskojęzyczna

Small Worlds

Od wielu lat czytelnicy The Christian Science Monitor śledzą przemyślenia Roberta Klosego, który na łamach gazety porusza szeroki wachlarz interesujących tematów. Robert Klose przyciąga fanów ze wszystkich środowisk, od lekarzy po rolników i nauczycieli, a jego wyjątkowe spostrzeżenia na temat życia są doprawione delikatnym, często doprowadzającym do śmiechu, humorem.

W tej zachwycającej książce zostało zebranych wiele spośród kilkuset felietonów Klosego. Tematyka jego wdzięcznej prozy obejmuje zarówno drobne radości związane z zakupami narzędzi czy artykułów sportowych, jak i wyzwania związane z nauką języków obcych czy podróżowaniem do odległych krajów.

W książce czytelnicy znajdą też opowieści o jego miłości do klarnetu oraz o próbach nauki języka polskiego. Autor dzieli się również wzruszającymi doświadczeniami związanymi z wychowaniem adoptowanych synów oraz opisuje swoje życie w stanie Maine.

Scroll to Top